Weekend śladami Małysza

Ostatni dzień listopada i pierwszy dzień grudnia pracownicy naszej firmy, wraz
z rodzinami spędzili na wycieczce w Beskidzie Śląskim.

W sobotę wyjazd zaplanowany został na godzinę 6.00 rano, gdyż odległość do pokonania mieliśmy dużą, a po drodze w Beskidy chcieliśmy jeszcze zwiedzić Górę Świętej Anny, na której szczycie mieści się bazylika i sanktuarium z figurką Świętej Anny Samotrzeciej. Po wysłuchaniu historii klasztoru przedstwionej nam barwnie przez zamieszkującego w jego murach franciszkanina i po zwiedzeniu bazyliki, muzeum oraz cel klasztornych ruszyliśmy w dalszą drogę. Celem naszej podróży była Istebna, miejscowość położona nieopodal Wisły, do której droga prowadzi krętymi serpentynami. Po zakwaterowaniu w pensjonacie i ciepłym posiłku rozpoczęliśmy przygotowania do kuligu. Ubrani na cebulkę, w czapach, szalach i rękawiczkach okryci kocami, z uśmiechem
i śpiewem na ustach ruszyliśmy w drogę. Całą trasę – w drodze na Stecówkę – podziwialiśmy piękne widoki. Gdy wracaliśmy do pensjonatu było już całkiem ciemno jednak dobry humor nas nie opuścił. Wieczorem przy dźwiękach kapeli góralskiej oddaliśmy się już tylko i wyłącznie wspaniałej zabawie. Biesiadowaliśmy w niepowtarzalnym, regionalnym klimacie, a tańcom przy góralskiej muzyce nie było końca. Tak spędzony wieczór andrzejkowy z pewnością pozostanie nam w pamięci na długie lata, tym bardziej, że był z umilony tradycyjnymi wróżbami andrzejkowymi.

Na niedzielę mieliśmy zaplanowane zwiedzanie kilku miejsc. Na początek odwiedziliśmy Chatę Jana Kawuloka w Istebnej, gdzie gaździna uraczyła nas wspaniałymi opowieściami. Słuchaliśmy ich z uśmiechem na ustach. Następnie pojechaliśmy do Koniakowa do Centrum Pasterskiego. Mieliśmy tam możliwość uczestniczyć w warsztatch wyrabiania sera oraz jego degustowania. Wszyscy z torebkami pełnymi przysmaków serowych ruszyliśmy do Wisły. Tam rozpoczęliśmy zwiedzanie od „Galerii sportowych trofeów Adama Małysza”. Zgromadzone są w niej wszystkie puchary, medale, kryształowe kule oraz wiele pamiątek związanych z karierą wielkiego sportowca, a także kolekcja dawnego i współczesnego sprzętu narciarskiego. Teoretycznie przygotowani pojechaliśmy na skocznię „Malinka”, na której  tydzień wcześniej było tłoczno
i gwarno, gdyż to właśnie na tej skoczni rozegrano zawody rozpoczynające nowy sezon Pucharu Świata w skokach narciarskich. Wszyscy, niektórzy z duszą na ramieniu, inni z zamkniętymi oczami, wjechali wyciągiem na skocznię, z której piękne widoki rozciągały się na całą Wisłę. Podziwialiśmy je i nikt nie żałował, że przezwyciężając strach wjechał na górę.

W drogę powrotną ruszyliśmy około godziny 18.00. Miła atmosfera nie opuszczała nas również w autokarze.  Przeprowadziliśmy konkurs – z nagrodami – na temat wycieczki i zwiedzanych miejsc. Mogliśmy sprawdzić co zapamiętaliśmy. Trochę jeszcze pośpiewaliśmy i o godzinie 22.00 byliśmy już w Jaworze, bogatsi w miłe i wesołe wspomnienia. Ahh….